Wesele w Maciejowicach Roberta i Sylwii 17.07.2010r
Author: admin // Category: relacje z weselWitam
Jak zawsze opuźniam sie z pisaniem relacji ale wszystko jest spowodowane natłokiem zajęć oraz urlopem
a więc do rzeczy wesele odbyło się w bardzo malowniczej jak i mającej znaczenie historyczne miejscowości Maciejowice nawet sala weselna nosi wdzięczną nazwę stanica Kościuszkowska .
Kontakt z młodymi przed weselem fantastyczny z uwagi na całkowite zaufanie mojej osobie co do repertuaru
proponowany scenariusz wesele przeszedł stosowne retusze i 17 lipca na 2 godziny przed ślubem zaczęliśmy montaż sprzętu wesele warto dodać iż na weselu pojawiło się dosyć dużo sprzętu a temperatura na zewnątrz temperatura sięgała 32 stopni Celsjusza co nie ułatwiało nam zadania:).
Wesele rozpoczęło się o godzinie 19 z minutami uroczystym powitaniem szampanem oraz gorącym sto lat. Po uroczystym obiedzie młodzi zatańczyli Pierwszy taniec do utworu z repertuaru Eleni. Po pierwszym Tańcu uroczyście młoda rozpoczęła bal Polonezem
. Temperatura panująca na parkiecie podczas tańca była oszołamiająca dlatego wentylatory na sali były często okupowane. Oczepiny rozpoczęła para młoda pomnikiem miłości czyli nawzajem zdjęli sobie atrybuty panieństwa (welon, musznik) a następnie przekazali go młodszym:) czyli parze która następna w tym roku weźmie ślub. zabawy oczepinowe konkurs recytatorski instrukcja modemu przeczytana zalotnie, kaczka dziwaczka – w sposób tragiczny. 2 Konkurs taneczny na sposób teatralny pary miały do wytańczenia scenki typu „kot i noga od stołu” , „zaloty gołębi” . Na koniec Krzesła w wykonaniu kobiet. a bal trwał do białego rana ….
do Usłyszenia:)
Wrzesień 21st, 2010 at 20:21
„Jesteście Gospodarzami Waszego wesela i to od Was w dużej mierze zależy to, jak będą bawić się Wasi goście. Jeżeli chodzi o muzykę i całą oprawę, nie martwcie się niczym. To Wasz dzień, a ja zrobię wszystko by był to Najpiękniejszy Dzień w Waszym życiu”
(Piotr Koperski)
Obiecał i słowa dotrzymał. Profesjonalista
Piotr płynnie poprowadził nas od powitania, poprzez pierwszy taniec, pełne humoru i niespodzianek oczepiny, aż do białego rana. Mimo najgorętszej nocy tego lata nikt nawet przez chwilę nie myślał o tym, by opuszczać parkiet. Zabawa była szampańska, muzyka dobrana tak, że każdy znalazł coś dla siebie, a gra świateł dodawała uroku i dynamiki nieustającym szaleństwom na parkiecie.
Najmilsze było to, że wielu spośród naszych znajomych, którzy nie deklarowali szybkiej zmiany stanu cywilnego, lub po prostu nie przepadają za weselami szepnęło nam na ucho, że jeżeli ich przyjęcie miałoby być tak fantastyczne jak nasze…to zdecydowaliby się od razu! Do dziś dnia rodzina, znajomi i my sami uśmiechamy się szeroko na wspomnienie tej niezapomnianej nocy
Dziękujemy Ci Piotrze!
Sylwia i Robert